
Newsletter
Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera

Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera

USA analizują przejęcie Grenlandii. Decyzja Trumpa może zmienić globalne bezpieczeństwo i zachwiać fundamentami NATO.

To już nie są medialne spekulacje ani internetowe memy. 10 stycznia 2026 roku Biały Dom oficjalnie potwierdził, że administracja Donalda Trumpa aktywnie analizuje przejęcie Grenlandii. To, co początkowo brzmiało jak ekscentryczny pomysł, dziś staje się realnym scenariuszem bezpieczeństwa narodowego USA, który może wstrząsnąć fundamentami NATO.
Doradcy Trumpa, ze Stephenem Millerem na czele, nie przebierają w słowach. Miller wprost zakwestionował prawo Danii do kontroli nad wyspą, nazywając ją „kolonią”, która powinna stać się częścią Stanów Zjednoczonych. Z kolei sekretarz stanu Marco Rubio, zapytany o możliwość użycia siły, nie zaprzeczył, podkreślając, że prezydent zawsze zachowuje opcję militarną w obliczu zagrożenia bezpieczeństwa państwa.
Amerykanie nie chcą Grenlandii dla jej krajobrazów. Chodzi o chłodną, strategiczną kalkulację:
Reakcja Europy jest jednoznaczna. Premier Danii, Mette Frederiksen, ostrzegła, że jakakolwiek próba siłowego przejęcia terytorium sojusznika oznaczałaby rozpad NATO. Sojusz oparty na zaufaniu nie może istnieć, gdy najsilniejszy członek grozi słabszemu zmianą granic. Dla państw Europy Środkowo-Wschodniej to sygnał alarmowy: jeśli USA mogą tak potraktować Danię, nikt nie może czuć się w pełni bezpieczny.
USA nie zamierzają polegać tylko na groźbach. Nieoficjalnie mówi się o ofertach rzędu 10 do 50 miliardów dolarów. Waszyngton chce kusić Grenlandczyków:
Dla administracji Trumpa Grenlandia to test odporności Europy. Jeśli Europa ustąpi, Waszyngton zyska sygnał, że polityka siły działa nawet wobec najbliższych sojuszników. Jeśli nie – NATO wejdzie w najgłębszy kryzys od momentu swojego powstania w 1949 roku.
Jedno jest pewne: Arktyka przestała być peryferiami świata. Stała się jego nowym, mroźnym centrum.