
Newsletter
Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera

Parkowanie i jazda po chodniku to nie drobne wykroczenie, lecz realne zagrożenie dla pieszych. Sprawdź, dlaczego problem narasta i co poszło nie tak w materiale Polsatu o „Konfiturze”.

Są rzeczy, które powoli wchodzą w codzienność tak bardzo, że przestajemy je zauważać. Jedną z nich jest jazda po chodniku i parkowanie na nim przez kierowców. Zjawisko niby „drobne”, niby „na chwilę”, ale w rzeczywistości pokazujące coś znacznie poważniejszego – całkowity brak szacunku do przestrzeni wspólnej.
Chodnik nie powstał dla samochodów. Powstał dla ludzi.
I to powinno zakończyć dyskusję.
Dla wielu osób chodnik to jedyne miejsce, gdzie mogą czuć się bezpiecznie. Mówimy o dzieciach, seniorach, osobach z niepełnosprawnościami, rodzicach z wózkami.
Kiedy samochód wjeżdża na chodnik – zabiera im tę przestrzeń.
To nie jest już tylko kwestia wygody. To jest kwestia bezpieczeństwa.
Materiał programu Państwo w Państwie jasno pokazuje, że problem nie jest marginalny. W nagraniach widać kierowców, którzy parkują w sposób utrudniający przejście pieszym, a czasem wręcz zmuszają ich do schodzenia na jezdnię, co realnie zwiększa ryzyko wypadku .
Każdy, kto łamie przepisy w ten sposób, ma gotową wymówkę:
Tyle że to zwyczajnie nieprawda.
Bo zawsze komuś przeszkadzasz.
Ktoś musi ominąć auto. Ktoś nie przejedzie wózkiem. Ktoś starszy będzie musiał ryzykować wejście na ulicę.
To nie jest „chwila”. To jest decyzja – postawić swój komfort ponad bezpieczeństwem innych.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że takie zachowania się „rozlewają”.
Jeden zaparkuje na chodniku – drugi uzna, że też może. Trzeci już nawet się nie zastanawia.
I nagle mamy sytuację, gdzie coś, co powinno być wyjątkiem, staje się normą.
To właśnie widać w wielu polskich miastach – chaos, brak zasad i ciche przyzwolenie społeczne.
W tym kontekście pojawia się postać Maksym Szewczuk, znanego jako „Konfitura”.
To twórca, który nagrywa kierowców łamiących przepisy – głównie tych, którzy parkują na chodnikach lub wjeżdżają tam, gdzie nie powinni.
Według materiału jego działania polegają m.in. na dokumentowaniu wykroczeń i zgłaszaniu ich odpowiednim służbom .
I tu dochodzimy do sedna.
On nie powstał znikąd.
On jest reakcją na problem, który przez lata był ignorowany.
I teraz najważniejsze,
Jestem autentycznie rozczarowany tym, jak temat został przedstawiony w materiale Państwo w Państwie.
Zamiast skupić się na realnym problemie – czyli masowym łamaniu przepisów przez kierowców – dostaliśmy narrację, która próbuje rozmyć odpowiedzialność.
Z jednej strony pokazuje się, że kierowcy utrudniają życie pieszym i stwarzają zagrożenie .
Z drugiej – buduje się wokół Konfitury atmosferę kontrowersji: bohater czy prowokator, społecznik czy „donosiciel”.
Tylko że to jest odwracanie uwagi od sedna.
Bo pytanie nie powinno brzmieć:
„kim jest Konfitura?”
Tylko:
„dlaczego w ogóle ktoś taki jest potrzebny?”
Największy problem tego materiału to próba stworzenia sztucznej równowagi.
Z jednej strony kierowcy łamiący przepisy.
Z drugiej – ktoś, kto to nagrywa.
I próba postawienia znaku równości między tymi dwoma zjawiskami.
To błąd.
Bo nie można porównywać:
Oczywiście – można dyskutować o metodach. Sam materiał przytacza opinię, że niektóre działania mogą prowadzić do eskalacji emocji .
Ale to wciąż nie zmienia faktu, że źródłem problemu są kierowcy, a nie osoba z kamerą.
W materiale pojawia się też bardzo ważne pytanie:
czy porządek na ulicach ma zależeć od „człowieka z kamerą”, czy od policji i straży miejskiej?
I to jest pytanie, które naprawdę boli.
Bo jeśli ktoś prywatnie musi pilnować przestrzegania przepisów, to znaczy, że system po prostu nie działa.
Jazda i parkowanie na chodniku to nie jest drobne wykroczenie.
To symbol większego problemu:
A dyskusja wokół takich osób jak Konfitura tylko pokazuje, jak bardzo próbujemy odwrócić uwagę od rzeczy najważniejszej.
Bo najłatwiej jest oceniać tego, kto nagrywa.
Znacznie trudniej spojrzeć na tych, którzy łamią zasady każdego dnia – i robią to z pełnym przekonaniem, że „nic się nie stanie”.
Źródło: WirtualneMedia.info