
Publiczna dyskusja na LinkedIn. Kierownik oddziału OVB Polska oceniła pracownika i oznaczyła jego pracodawcę. Czy to normalne?
Publiczna dyskusja na LinkedIn z udziałem kierownik oddziału OVB Polska. Ocena pracownika, oznaczenie pracodawcy i pytania o granice zawodowej komunikacji.
Udostępnij

Miałem tę nieprzyjemność poznać panią Agnieszkę Z., kierownika oddziału OVB Polska, podczas komentowania mojego wpisu na LinkedIn. Wpis dotyczył przede wszystkim sytuacji osób pracujących w Polsce, wysokich kosztów wynajmu mieszkań oraz pytania, czy rzeczywiście możemy mówić o gospodarczym „wyprzedzaniu” Niemiec lub kolejnych państw Europy.
Spis treści
W komentarzu do autora wpisu napisałem:
„Świetnie, a może mi autor wyjaśnić to wyprzedzenie, ale nie jakoś matematycznie lub pisząc laurki dla pana Brzoski. Tylko taki przykład: dlaczego pracując w Niemczech stać mnie wynająć mieszkanie i żyć normalnie, tak jak i w Anglii, gdzie mieszkałem 8 lat, a w naszym kochanym kraju nie? Słucham? No bo jak mam wynająć mieszkanie, które kosztuje 2500–2800 zł ze wszystkimi kosztami, a zarabiać 3500 zł? Więc kogo my wyprzedzamy? Afrykę czy Indie? Bo na pewno żadne państwo w Europie!”
Był to komentarz dotyczący szerszego problemu społecznego. Nie pisałem o swoim niezadowoleniu z pracy ani nie twierdziłem, że sam znajduję się w opisanej sytuacji. Odnosiłem się do milionów osób, które pracują za najniższą krajową, ale po opłaceniu mieszkania i podstawowych rachunków mają bardzo niewiele pieniędzy na życie.
Od dyskusji o mieszkaniach do oceny pracownika
Pani Agnieszka Z. odpowiedziała mi, że jestem osobą, która narzeka, a następnie zasugerowała, że skoro nie jestem zadowolony z pracy, powinienem zainteresować się pracą w jej zespole. Czyli chciała zatrudnić kogoś kto zniszczył by jej zespół? Trochę nie trzyma to się kupy…
Problem polegał na tym, że moja wypowiedź nie dotyczyła poszukiwania zatrudnienia. Nie była też skargą na mojego pracodawcę. Była krytycznym komentarzem dotyczącym warunków życia osób, które przy obecnych cenach wynajmu mieszkań nie są w stanie normalnie funkcjonować mimo wykonywania pracy.
W dalszej części rozmowy wyjaśniłem, że jestem zadowolony ze swojej pracy, pracuję zdalnie i nie szukam nowego zatrudnienia. Napisałem również, że nawet bardzo atrakcyjna oferta niekoniecznie skłoniłaby mnie do zmiany miejsca pracy.
Mimo tego pani Agnieszka Z. ponownie oceniła moją sytuację, pisząc między innymi:
„Współczuję pracodawcy. Narzekaniom nie ma końca, taki pracownik niszczy zespoły.”
Następnie oznaczyła firmę, z którą jestem związany zawodowo, i dodała:
„U Pana w firmie kobiety o blond włosach nie są menadżerami, ….., Panie seksisto?”
Poważny zarzut bez znajomości mojej pracy
Sformułowanie, że „taki pracownik niszczy zespoły”, nie jest już zwykłą różnicą zdań. To publiczna ocena moich kompetencji zawodowych i przypisanie mi cechy, która może negatywnie wpływać na mój wizerunek w oczach pracodawcy, współpracowników i innych użytkowników LinkedIna.
Pani Agnieszka Z. nie zna mojej pracy, nie współpracowała ze mną, nie zna moich obowiązków ani relacji z zespołem. Mimo to zdecydowała się publicznie stwierdzić, że jestem pracownikiem niszczącym zespoły. Ale też sama wcześniej zaproponowała mi pracę w jej zespole… ktoś mi to wytłumaczy?
Trudno uznać takie sformułowanie za merytoryczną odpowiedź na komentarz dotyczący cen wynajmu mieszkań. Można nie zgadzać się z moją opinią. Można uważać, że dane dotyczące wynagrodzeń i kosztów życia są przedstawione niewłaściwie. Nie ma jednak żadnego powodu, aby na tej podstawie oceniać moje kompetencje zawodowe.
„Panie seksisto?” i komentarz o blond włosach
Sam odpisując na jeden z komentarzy do pani Agnieszki, napisałem że „kolor włosów zobowiązuje”. Była to niepotrzebna, zbyt osobista uwaga dotycząca jej wyglądu. Z perspektywy czasu przyznaję, że nie powinienem jej używać. Ale ile razy można pisać to samo, bo komuś nie chce się przeczytać wszystkich komentarzy i wtedy się wypowiedzieć. Cóż najwyraźniej Pani Agnieszka Z. jest zbyt leniwa i tak się stało. Bo dopiero kiedy wybuchła afera zaczęła wszystkie negatywne komentarze lajkować jakby mi na złość. Co też pokazuje podejście tej Pani to dyskusji – nie wiem, nie znam się ale się wypowiem, bo mogę.
Nie zmienia to jednak faktu, że późniejsze określenie mnie mianem „seksisty” oraz sugerowanie, że nie zatrudniam kobiet na stanowiskach menedżerskich o kolorze blond? ( nie rozumiem tego w sumie), również było wyjściem poza merytoryczną dyskusję. Jestem tylko pracownikiem nikogo nie zatrudniam!
Pani Agnieszka mogła odpowiedzieć, że mój komentarz był niestosowny. Mogła zwrócić uwagę, że nie powinienem odnosić się do jej wyglądu. Zamiast tego zasugerowała, że jestem osobą dyskryminującą kobiety, a przy okazji skierowała tę uwagę do mojego pracodawcy.

Dlaczego oznaczono mojego pracodawcę?
Największe wątpliwości budzi jednak fakt, że do prywatnej dyskusji na LinkedIn został wciągnięty mój pracodawca.
Nie pisałem w imieniu firmy. Nie przedstawiałem jej stanowiska. Nie komentowałem jej działalności. Wypowiadałem się jako osoba prywatna na temat kosztów życia i sytuacji ludzi zarabiających najniższe wynagrodzenie.
Mimo tego pani Agnieszka Z. uznała, że warto oznaczyć firmę, z którą jestem związany, i zasugerować, że moje komentarze mogą być problemem dla pracodawcy.
To pokazuje, jak łatwo w mediach społecznościowych pomylić prywatną opinię pracownika z oficjalnym stanowiskiem firmy. Sam fakt, że ktoś ma na profilu nazwę przedsiębiorstwa, nie oznacza, że każda jego wypowiedź jest publikowana w imieniu pracodawcy. Pani Agnieszko Z. konta na LinkedIn są prywatne, opinie są prywatne. Tak samo jak Pani udostępniając te 5 na krzyż wpisów na swoim profilu udostępniała je prywatnie, a nie jako firma OVB Polska.
Czy to jest stanowisko OVB Allfinanz Polska?
W związku z całą sytuacją skierowałem do OVB Allfinanz Polska pytania dotyczące publicznej wypowiedzi pani Agnieszki Z. Chciałem wiedzieć, czy są to wyłącznie jej prywatne opinie, czy też firma akceptuje sposób prowadzenia przez nią dyskusji w mediach społecznościowych i reprezentowania OVB Polska w każdej dyskusji.
Pytania dotyczą przede wszystkim tego, czy osoba przedstawiająca się jako kierownik oddziału i zajmująca się rekrutacją powinna publicznie oceniać cudzą przydatność zawodową oraz sugerować, że konkretny pracownik „niszczy zespoły”. Podkreślę kolejny raz – nie znając mnie w ogóle!
Nie twierdzę, że wypowiedź jednej osoby jest oficjalnym stanowiskiem całej firmy. Przeciwnie – właśnie dlatego oczekuję jasnego rozdzielenia prywatnych opinii pracownicy od stanowiska OVB Polska. Oczekuję również oficjalnego przeproszenia mnie oraz firmę w której pracuję za pomówienia i nie istotny komentarz.

Wnioski
Ta sytuacja pokazuje, że LinkedIn nie zawsze jest miejscem merytorycznej rozmowy o pracy i gospodarce. Czasami wystarczy wyrazić krytyczną opinię, aby zamiast odpowiedzi na argumenty otrzymać ocenę własnej osoby, sugestię zmiany pracy, komentarz dotyczący kompetencji zawodowych oraz oznaczenie pracodawcy. – Proszę Panią on mi zabrał grabki i łopatkę! 😂
Warto czytać komentarze ze zrozumieniem. Jeżeli ktoś pisze o osobach zarabiających najniższą krajową, nie oznacza to automatycznie, że narzeka na własne życie. Jeżeli ktoś krytykuje ceny wynajmu mieszkań, nie oznacza to, że jest niezadowolonym pracownikiem.
Najbardziej znamienne w całej sytuacji jest to, że pokazuje, jak często ludzie komentują teksty, których dokładnie nie przeczytali. Być może pani Agnieszka Z. z czasem zrozumiała, że błędnie zinterpretowała moją wypowiedź, jednak zamiast wycofać się z pochopnej oceny, kontynuowała dyskusję i coraz bardziej odchodziła od jej pierwotnego tematu.
To nie ja rozpocząłem tę rozmowę. Pani Agnieszka Z. sama skomentowała mój komentarz i oceniła mnie, mimo że nie znała ani mojej sytuacji zawodowej, ani rzeczywistych powodów, dla których poruszyłem temat kosztów życia. Cała sytuacja pokazuje również, jak szybko różnica zdań może przerodzić się w osobisty atak. Zamiast spokojnej wymiany argumentów pojawiły się emocje, oceny i niepotrzebne wciągnięcie do dyskusji firmy, która nie miała z nią żadnego związku.
Można się ze mną nie zgadzać. Można krytykować moje argumenty. Nie powinno się jednak bez znajomości mojej pracy publicznie twierdzić, że niszczę zespoły.
Na tym właśnie polega różnica między merytoryczną polemiką a personalną wycieczką.
Redakcja zaznacza, że opis opiera się na publicznej dyskusji prowadzonej na LinkedIn. Do OVB Allfinanz Polska skierowano prośbę o stanowisko. W przypadku otrzymania odpowiedzi zostanie ona opublikowana.
Aktualizacja: 16.08.2026 19:30
Sądząc, że Pani Agnieszka skasowała wpis bo poszła po rozum do głowy skasowałem swoje. Po czym kolega mi przekazał, że wpisy nadal są wiec Pani Agnieszka Z. zamiast skasować wpisy zablokowała mnie. Zgłosiłem też wpis do Li. Nadmienię że w żaden sposób nie kontaktowałem się prywatnie z Panią Agnieszką Z. tylko napisałem dwa maile do firmy OVB Polska, jeden informujący o zdarzeniu i drugi o prawdopodobnym naruszeniu moich dóbr osobistych przez ich pracownika.
















