Rząd wypowiada walkę nielegalnej migracji

Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera

Zszokowany mężczyzna w Biedronce oskarżony niesłusznie o kradzież

Oskarżony o kradzież w Biedronce! Bo śmiałem zrobić zakupy?

Spojrzenia klientów, publiczne upokorzenie i brak przeprosin. Przeczytaj, co wydarzyło się w Biedronce na ul. Bezwolenia w Bydgoszczy.

Reklama

Nie spodziewałem się, że zwykłe zakupy w osiedlowej Biedronce na ulicy Wyzwolenia w Bydgoszczy zmienią się w scenariusz, który spokojnie mógłby trafić do programu interwencyjnego. 11 lipca wszedłem do sklepu z zamiarem kupienia kilku rzeczy. Nie spodziewałem się jednak, że zostanę tam nazwany… złodziejem. I to bez żadnego dowodu. Bez żadnego pytania, bez cienia wyjaśnienia. Ot tak – z ust osoby, która stoi przy kasach samoobsługowych z doskoku. Bo przecież można!

„Pan to chyba coś ukradł”

Sytuacja wyglądała tak: podchodzę do kasy samoobsługowej, robię swoje, aż nagle słyszę od jednej z pań „obsługujących” te kasy z doskoku, że jestem… złodziejem. Nie „przepraszam, czy możemy porozmawiać?”, nie „czy coś się nie zgadza?”, tylko od razu: oskarżenie! Bez pytań, bez weryfikacji, bez żadnego kontaktu ze mną. Gdyby nie to, że ochroniarz znał nas i akurat podszedł, a pani „z doskoku” zażądała od niego interwencji, to kto wie, jakby się to skończyło.

Zapytałem: „Wzywamy policję czy jak? Bo mój czas jest drogi.” Nie usłyszałem odpowiedzi… wyszliśmy. W duchu bardzo chciałem wezwania tej policji – bo wtedy sam bym złożył zawiadomienie o bezzasadne wezwanie i pomówienie. Ale niestety – wszystko zakończyło się na tym, że musiałem przełknąć upokorzenie i wrócić do domu.

Interwencja w Biedronce? Tak, ale nie tam, gdzie trzeba

Zgłosiłem sprawę do kierownika sklepu następnego dnia. Człowiek zachował się, jak trzeba – przeprosił mnie, nie szukał wymówek. Byłem przekonany, że to załatwia sprawę. Ale nie. Jeszcze tego samego dnia zadzwoniłem dla pewności do centrali Biedronki – Jeronimo Martins. Tam zgłoszenie zostało przyjęte, a kilka dni później skontaktował się ze mną pracownik obsługi klienta, informując, że sprawa została przekazana do sklepu i że mam się kontaktować z kierownikiem.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Powrót do Biedronki? Jak powrót celebryty na ściankę

Myślałem, że temat zamknięty. Niestety – gdy wróciłem do tej samej Biedronki kilka dni później, sytuacja przerosła moje najgorsze oczekiwania. Gdy tylko podszedłem do kas samoobsługowych, zostałem „przywitany” przez tę samą panią w sposób… wyjątkowo teatralny. Głośne okrzyki, pokazówka, publiczne „wywoływanie” kierowniczki sklepu – wszystko to sprawiło, że w jednej chwili poczułem się nie jak klient, ale jak przestępca wracający na miejsce zbrodni. Klienci wokół zaczęli się oglądać, atmosfera zrobiła się gęsta, nieprzyjemna. Show na całą Biedronkę. Jakbym to ja był winny, bo domagam się uczciwości…

Przeprosiny w Biedronce na pokaz

Kiedy pojawiła się kierowniczka zmiany, pani „obsługująca z doskoku” punkty samoobsługowe zapytała, czego oczekuję. Odpowiedziałem spokojnie, że chyba zwyczajnych przeprosin. Tylko tyle. Pani z kas, zmuszona przez sytuację, przeprosiła… ale w taki sposób, że sam ochroniarz, który obserwował całą sytuację, tylko pokiwał głową z zażenowaniem. Kierowniczka również przyznała, że przeprosiny były bardziej kpiną niż gestem dobrej woli – powiedziała mi to wprost, kiedy zapytałem, czy oni też mieli podobne odczucia.

Odpowiedź z centrali Biedronki: „Nic się nie stało”

24 lipca dostałem SMS z Jeronimo Martins. Treść? Cytuję fragment:
„Na podstawie przeprowadzonego postępowania wyjaśniającego oraz weryfikacji monitoringu nie odnotowaliśmy przebiegu opisanego w zgłoszeniu, jak również nie doszukaliśmy się uchybień w pracy personelu.”

Na koniec – klasyk korpo: „Przepraszamy za ewentualne niedogodności”.

Z tego wynika jedno – według Jeronimo nic się nie stało. Albo ja sobie wszystko wymyśliłem, albo monitoring zarejestrował inną rzeczywistość. A może jestem schizofrenikiem? Bo tak to niestety wygląda – jakby moje słowo znaczyło mniej niż zero.

Codziennie podnosimy poprzeczkę w Biedronce

Codziennie podnosimy poprzeczkę w Biedronce | Foto ze strony Biedronka😂 https://onas.biedronka.pl/releases/wartosci

Co możesz zrobić, gdy zostaniesz publicznie oskarżony o kradzież?

I teraz najważniejsze: nie daj sobie wmówić, że nie masz żadnych praw. Oto co można zrobić, gdy ktoś publicznie Cię oskarży – bez dowodów, bez pytania, bez szacunku:

✅ Możesz wezwać policję

Tak – nawet w sklepie. Jeśli ktoś publicznie Cię znieważy, pomówi, naruszy Twoje dobre imię – masz prawo wezwać patrol. Policja może sporządzić notatkę służbową, zabezpieczyć nagranie z monitoringu, przesłuchać świadków. Sprawa może trafić do sądu z oskarżenia prywatnego, np. z:

  • Art. 216 Kodeksu karnego – zniewaga,
  • Art. 212 Kodeksu karnego – pomówienie.

✅ Możesz złożyć pozew cywilny

To opcja, jeśli chcesz iść drogą cywilną:

  • zażądać przeprosin,
  • domagać się zadośćuczynienia pieniężnego,
  • zmusić sklep do wpłaty na cel społeczny.

Możesz pozwać konkretną osobę albo sieć handlową (np. Jeronimo Martins) – na podstawie art. 430 Kodeksu cywilnego (odpowiedzialność pracodawcy za działania pracownika).

✅ Co warto przygotować?

  • Dokładny opis zdarzenia – data, godzina, miejsce, kto był obecny,
  • Świadkowie – np. ochroniarz, inni klienci,
  • Nagranie monitoringu – zażądaj jego zabezpieczenia,
  • Paragon – może wskazywać konkretną kasę,
  • Zgłoszenie do centrali – zrób to pisemnie, by mieć ślad.

To nie chodzi tylko o mnie

Ten artykuł nie jest tylko moją osobistą frustracją. To przykład tego, jak traktuje się klientów w jednej z największych sieci handlowych w Polsce. Nie chodzi o pieniądze, nie chodzi o zadośćuczynienie – chodzi o godność i szacunek. O to, że każdemu może się zdarzyć znaleźć się w podobnej sytuacji – bez powodu, bez winy, ale z etykietką „złodzieja”.

Moje podsumowanie kultury obsługi klienta w Biedronce

Nie oczekuję cudów. Wystarczyło jedno normalne „przepraszam”, bez teatru, bez widowni. Ale jeśli nawet to zamienia się w przedstawienie na całą salę sprzedaży, to znak, że gdzieś po drodze zginęła zwykła ludzka empatia.

Nie chodziło o scenę z filmu. A jednak dostałem spektakl, w którym główne role zagrali: absurd, brak odpowiedzialności i ignorancja oraz bierna postawa kierownika sklepu.

Nie chcę, żeby ktoś jeszcze musiał się czuć tak, jak ja wtedy – zignorowany, upokorzony, osądzony bez powodu. I jeśli czytasz ten tekst, bo kiedyś spotkało Cię coś podobnego – wiedz, że nie jesteś sam.

Ten tekst to nie żal. To głos w sprawie. A jeśli dzięki temu ktoś kiedyś nie pozwoli sobie wcisnąć etykiety złodzieja, to znaczy, że warto było to wszystko opisać.

To cytat ze strony Jeronimo jak on się ma do rzeczywistości 🤔 czy te wartości to krycie chamskiego zachowania pracowników?

wartości Biedronki

Wierzymy w robienie właściwych rzeczy w Biedronce | Foto ze strony Biedronka😂 https://onas.biedronka.pl/releases/wartosci

Aktualizacja 30.07.2025

W dzisiejszych czasach usłyszeć słowo „przepraszam” od dużej korporacji to jak wygrać w totolotka – niby możliwe, ale raczej nie dla zwykłego klienta. Stanowisko Jeronimo rozwaliło mi głowę. Ocenicie sami: „Nic się nie stało, bo pracownik ma taki sposób bycia.” Serio? Taki mamy teraz standard obsługi klienta?

Nie było żadnego „przepraszamy za zaistniałą sytuację”, tylko suche „jest nam przykro, że poczuł się Pan niekomfortowo”. Tylko przykro. Tylko emocjonalny żal, żadnej odpowiedzialności. A na dokładkę dorzucone klasyczne korpo-zdanie:

„Zależy nam na tym, aby każdy klient czuł się w naszych sklepach bezpiecznie i traktowany z szacunkiem.”

Ciągle tego szacunku szukam. Mam nadzieję, że do końca roku go gdzieś znajdę – może za lodówką, może w alejce z warzywami, a może w krzakach z tyłu budynku – między „małpkami” i innymi butelkami po wypitym alkoholu na terenie sklepu, który ciężko tym pracownikom, co z szacunkiem traktują klientów, posprzątać. Ciągle zastanawiam się gdzie jest ochrona obiektu która nie reaguje na picie alkoholu z tyłu budynku. Nadmienię, że tam owe osoby sikają, wypróżniają się, ale też przechodzą mamy z małymi dziećmi.

Bo na razie czuję się bardziej jak numer z systemu lojalnościowego, a nie jak człowiek, który zasługuje na normalne, ludzkie traktowanie.

Dla wytrwałych ciąg dalszy nastąpi…

Paweł Deluga
Paweł Deluga

Jestem twórcą cyfrowym i specjalistą ds. bezpieczeństwa stron www. Od lat zajmuję się ochroną witryn internetowych przed zagrożeniami ze strony hakerów. Jako właściciel Grupy Media Wirtualne Polska, mam bogate doświadczenie w zarządzaniu treściami online i dbaniu o ich bezpieczeństwo. Moja pasja do technologii oraz stałe poszerzanie wiedzy w zakresie cyberbezpieczeństwa pozwala mi na skuteczną ochronę stron internetowych i edukowanie innych w tym zakresie. W wolnym czasie tworzę treści edukacyjne, które pomagają użytkownikom lepiej zrozumieć i zabezpieczyć swoje zasoby online.

Artykuły: 21

Newsletter

Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera

Dodaj komentarz

Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera