Rząd wypowiada walkę nielegalnej migracji

Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera

Wojna informacyjna Rosji przeciw Ukrainie przedstawiona symbolicznie jako propaganda i manipulacja mediami

Wojna narracji. Jak propaganda Kremla sprzedaje światu „nazistowską Ukrainę”

Nazistowską Ukrainę Kreml przedstawia jako pretekst do wojny. Zobacz, jak działa rosyjska propaganda, manipulacja mediów i wojna informacyjna przeciw Ukrainie.

Reklama

Czołgi niszczą miasta, rakiety burzą bloki, ale propaganda niszczy coś znacznie trudniejszego do odbudowania – prawdę. Wojna Rosji przeciwko Ukrainie od pierwszych dni nie była wyłącznie konfliktem militarnym. To także starcie opowieści o świecie, walka o interpretację rzeczywistości i o to, kto narzuci swoją narrację milionom ludzi. Kreml doskonale rozumie, że zanim padnie pierwszy strzał, trzeba przygotować grunt w świadomości społeczeństwa. I właśnie dlatego pojawiło się słowo-klucz, które powtarzane jest od początku inwazji: „nazizm”.

To nie przypadek. To nie spontaniczna retoryka. To strategia.

W rosyjskiej tożsamości historycznej zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami jest fundamentem narodowej dumy. „Wielka Wojna Ojczyźniana” to symbol poświęcenia, jedności i moralnej racji. Jeśli przeciwnika nazwie się nazistą, wojna przestaje być agresją, a zaczyna być rzekomą misją ratunkową. Tak działa propaganda – nie tworzy faktów, lecz tworzy emocje.

Propaganda nie potrzebuje prawdy. Potrzebuje skuteczności. Słowo „nazista” wywołuje natychmiastowe skojarzenia: zagrożenie, zło absolutne, konieczność walki. Kreml wykorzystuje ten mechanizm, aby stworzyć prostą i zrozumiałą dla mas opowieść: my jesteśmy wyzwolicielami, oni są faszystami.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Gdy przeciwnik zostaje zdehumanizowany, znika przestrzeń do dialogu. Pozostaje tylko konflikt. Demonizacja przeciwnika to jedna z najstarszych technik propagandowych, stosowana od dziesięcioleci w różnych częściach świata. Różni się tylko kontekst. Mechanizm pozostaje ten sam.

Narracja o „nazistowskiej Ukrainie” jest więc nie tyle opisem rzeczywistości, ile narzędziem mobilizacji. Powtarzana w telewizji, w przemówieniach polityków, w programach publicystycznych i w przekazach edukacyjnych, z czasem zaczyna być postrzegana jako fakt.


Reklama


Gdy zestawi się propagandową narrację z faktami, pojawia się poważna sprzeczność. Ukraina jest państwem demokratycznym, posiadającym system wielopartyjny, wolne wybory i społeczeństwo obywatelskie. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski jest pochodzenia żydowskiego, a jego rodzina ucierpiała podczas Holokaustu. Ten fakt sam w sobie podważa tezę o „nazistowskim państwie”.

Oczywiście, Ukraina – jak każde państwo – posiada środowiska nacjonalistyczne. Jednak propaganda Kremla celowo wyolbrzymia ich znaczenie, przedstawiając marginalne grupy jako rzekomy fundament państwa. To manipulacja polegająca na zamianie wyjątku w regułę.

Ten mechanizm nie jest nowy. Historia wielokrotnie pokazała, że propaganda często buduje obraz rzeczywistości nie na podstawie faktów, lecz na podstawie wygodnej narracji.


Reklama


Współczesne konflikty coraz rzadziej rozstrzygają się wyłącznie na polu bitwy. Równie ważna jest kontrola informacji. Wojna informacyjna nie wymaga czołgów, nie generuje ruin, ale potrafi zmienić sposób myślenia milionów ludzi. To broń tania, skuteczna i długofalowa.

Jej cele są jasne. Po pierwsze, mobilizacja własnego społeczeństwa. Wojna przedstawiana jest nie jako agresja, lecz jako obrona przed zagrożeniem. Po drugie, demonizacja przeciwnika na arenie międzynarodowej. Jeśli część świata zacznie postrzegać Ukrainę jako państwo ekstremistów, łatwiej osłabić dla niej wsparcie. Po trzecie, osłabienie morale przeciwnika poprzez podważanie jego tożsamości i legitymacji państwowej.

W tej wojnie nie chodzi o to, aby wszyscy uwierzyli. Wystarczy, że część zacznie wątpić.

W systemach autorytarnych media nie służą informowaniu, lecz kształtowaniu percepcji. Rosyjskie media państwowe od lat budują spójny obraz świata, w którym Ukraina przedstawiana jest jako kraj chaosu, ekstremizmu i zagrożenia dla Rosji. To nie pojedyncze komunikaty, lecz długotrwały proces komunikacyjny.

Propaganda działa poprzez powtarzalność. Gdy ta sama narracja pojawia się w wiadomościach, programach publicystycznych, wypowiedziach ekspertów i w kulturze popularnej, zaczyna być postrzegana jako rzeczywistość. Nie dlatego, że jest prawdziwa, lecz dlatego, że jest wszechobecna.

Propaganda nie tylko opisuje rzeczywistość – ona ją redefiniuje. Wojna staje się „operacją specjalną”. Inwazja staje się „denazyfikacją”. Bombardowania stają się „ochroną ludności”. Zmiana słów zmienia sposób postrzegania wydarzeń.

Kontrola języka to kontrola myślenia. Jeśli społeczeństwo przestaje nazywać wojnę wojną, przestaje ją postrzegać jako tragedię.


Reklama


W epoce internetu i globalnego dostępu do informacji mogłoby się wydawać, że propaganda traci znaczenie. Nic bardziej mylnego. Propaganda nie musi być prawdziwa, musi być przekonująca. Trafia w emocje, lęki i uprzedzenia. Oferuje proste odpowiedzi na skomplikowane pytania. A ludzie często wybierają narrację, która potwierdza ich przekonania, zamiast tej, która je kwestionuje.

To właśnie dlatego propaganda wciąż znajduje odbiorców.

Konflikty militarne kiedyś się kończą. Wojny informacyjne trwają znacznie dłużej. Propaganda pozostawia ślad w świadomości społeczeństw, buduje podziały i tworzy alternatywne wersje rzeczywistości. Odbudowa zniszczonych miast może potrwać lata. Odbudowa zaufania do prawdy – znacznie dłużej.

Wojna Rosji z Ukrainą to nie tylko starcie armii. To starcie opowieści o świecie. Jedna opiera się na doświadczeniu narodu walczącego o przetrwanie. Druga na narracji, która ma usprawiedliwić agresję.

I być może najważniejsze pytanie tej wojny nie dotyczy tego, kto wygra militarnie, lecz która narracja przetrwa w świadomości ludzi. Bo historia pokazuje, że to właśnie narracje kształtują przyszłość.

Paweł Deluga
Paweł Deluga

Jestem twórcą cyfrowym i specjalistą ds. bezpieczeństwa stron www. Od lat zajmuję się ochroną witryn internetowych przed zagrożeniami ze strony hakerów. Jako właściciel Grupy Media Wirtualne Polska, mam bogate doświadczenie w zarządzaniu treściami online i dbaniu o ich bezpieczeństwo. Moja pasja do technologii oraz stałe poszerzanie wiedzy w zakresie cyberbezpieczeństwa pozwala mi na skuteczną ochronę stron internetowych i edukowanie innych w tym zakresie. W wolnym czasie tworzę treści edukacyjne, które pomagają użytkownikom lepiej zrozumieć i zabezpieczyć swoje zasoby online.

Artykuły: 8

Newsletter

Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera

Dodaj komentarz

Wpisz swój adres e-mail poniżej i zapisz się do naszego newslettera