Po udarze nawet ponad połowa chorych zapada na depresję

Po udarze chory często ma poczucie, że jego życie nieodwracalnie się zmieniło, obawia się, że nie wróci do pełni zdrowia. Czuje się bezużyteczny i zamyka się w sobie. Rozwija się depresja. W tej sytuacji można pomóc.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze
LINKI SPONSOROWANE: Usługi finansowe - Usługi na najwyższym poziomie - Sprawdź nas koniecznie!
LINKI SPONSOROWANE: Kalkulator OC AC - Najtańsze oferty UBEZPIECZEŃ na rynku!
LINKI SPONSOROWANE: Sklep z gadżetami - Gadżety które zaskakują!
LINKI SPONSOROWANE: Suplementy diety - Suplementy wspomagające odchudzanie, zdrowie,urodę!
LINKI SPONSOROWANE: To miejsce może być Twoje! Napisz do nas i kup swoją reklamę!
Po udarze nawet ponad połowa chorych zapada na depresję
Foto: Pixabay.com



Udar polega na tym, że na skutek zatrzymania dopływu krwi do mózgu dochodzi do obumarcia części jego komórek. Jeśli mamy do czynienia z udarem krwotocznym, w mózgu pęka naczynie i krew zalewa tkankę mózgową.

W zależności od rozległości udaru oraz od prędkości udzielenia pomocy jego skutki będą różne, jednak najczęściej są to zaburzenia czucia i równowagi, problemy z prawidłowym wysławianiem się oraz niedowład jednej strony ciała. 

Powrót do zdrowia trwa zazwyczaj dość długo i nie zawsze udaje się przywrócić stan sprzed udaru. Wcześniej w miarę zdrowy i sprawny człowiek nagle staje się niepełnosprawny. Wiele osób nie umie sobie z tym poradzić. W ciągu 3-6 miesięcy u części chorych zaczyna rozwijać się depresja, ale specjaliści zwracają uwagę, że jej objawy mogą się równie dobrze pojawić się nawet 3 -5 lat po udarze. 

„Depresja i depresja subkliniczna zdarza się prawie u 50 proc. pacjentów po udarze, lęk u kolejnych 50 proc. - mówimy więc o psychiatrycznych następstwach udaru, które dotykają większości tych chorych. Umysł chorego wybiega do przodu i tworzy czarne scenariusze - to lęk uogólniony. Lękowi o zdrowie i życie często towarzyszy lęk paniczny, że nastąpi coś niespodziewanego, może kolejny udar, że życie chorego jest zagrożone. Mogą to być też mieszanina lęku i depresji czyli zaburzenia lękowo - depresyjne” – opisuje psychiatra dr hab. n. med. Sławomir Murawiec certyfikowany psychoterapeuta sekcji naukowej psychoterapii PTP. Członek zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, rzecznik prasowy PTP.

Kto jest bardziej narażony na depresję poudarową:

  •     płeć żeńska,
  •     osoby, u których w wywiadzie rodzinnym jest depresja lub zaburzenia lękowe,
  •     osoby, które w przeszłości miały depresję lub zaburzenia lękowe, 
  •     osoby, które chorują na inne choroby somatyczne szczególnie (podkreśla się dużą wagę cukrzycy),
  •     gdy jest niskie wsparcie społeczne,
  •     gdy doszło do strukturalnego uszkodzenie płata czołowego i jąder podstawy płata lewej półkuli.

Co ciekawe, duży stopień niepełnosprawności zwiększa ryzyko zachorowania tylko w 10 procentach. Ale to oznacza, że trzeba zwracać baczną uwagę na tych pacjentów, którzy nie utracili sprawności w znacznym stopniu.

Czy to już depresja?

Zakres objawów depresyjnych może być różny: może wiązać się z apatią, albo ze złością i frustracją. Najczęściej chory odczuwa brak motywacji, nie wykazuje inicjatywy, nie interesuje go kontakt z otoczeniem - zarówno szeroko rozumiane życie społeczne, jak i w odniesieniu do osób bliskich. 

„Mówimy nawet o pseudo otępieniu, gdy obraz kliniczny sugeruje otępienie, a tak naprawdę jest to depresja lub apatia w przebiegu depresji. To wszystko wpływa negatywnie i na samopoczucie i na powrót do zdrowia. Wielu chorych złości się i na siebie, że nie może teraz wykonywać prostych czynności, i na otoczenie, choć wie, że ta złość jest irracjonalna” – mówi psychiatra. 

Depresja poudarowa przypomina depresję wywołaną innymi przyczynami, choć są pewne różnice - charakterystyczne są zaburzenia snu, objawy wegetatywne czy wycofania społecznego.

Po czym poznać, że chory po udarze ma depresję 

  •     jest niekomunikatywny, przez większość dnia unika mówienia
  •     często jest smutny, ma uczucie pustki
  •     jest drażliwy, łatwo się denerwuje, często się złości się, jest sfrustrowany 
  •     ma poczucie beznadziejności, narzeka, że nic dobrego go już w przyszłości nie spotka 
  •     czuje się winny („nie dbałem o siebie”)
  •     odczuwa ciągłe zmęczenia, spowolnienie umysłowe, 
  •     ma zmiany apetytu
  •     czuje się bezwartościowy, ma niską samoocenę, uważa, że już nikomu się nie przyda, że jego życie się skończyło
  •     cierpi na bezsenność, wcześnie budzi lub jest nadmiernie senny, śpi w ciągu dnia
  •      wycofuje się z aktywności, utracił zainteresowania czynnościami, które kiedyś były interesujące, to co wcześniej sprawiało mu przyjemność teraz go interesuje (anhedonia)
  •     uczucie beznadziejności albo rozpaczy,
  •     nie widzi sensu dalszego życia, ma myśli samobójcze.

Liczy się kontekst

Szczepan Twardoch w jednej ze swoich książek opisuje historię chirurga, który przebył udar. Jako, że był człowiekiem szanowanym i lubianym zaproponowano mu pracę w administracji szpitala, jednak okazało się, że nie był w stanie solidnie jej wykonywać. Znalazł sobie pracę w kotłowni szpitalnej, ale niestety zakończyło się to samobójstwem. 

„Ta historia pokazuje całą sekwencję zdarzeń. Ważne jest żeby w takiej sytuacji  brać pod uwagę kontekst – w tym przypadku pacjentem był lekarz, który na skutek udaru stracił pewne funkcje. Pojawił się brak wiary we własne siły, uczucie beznadziei, brak przydatności. Silny jest kontekst utraty” – zwraca uwagę dr Murawiec.
 

Co można zrobić

Głównym czynnikiem, który powoduje lęk i depresję jest obawa chorego, że nie wróci do pełni do zdrowia i że udar wystąpi ponownie. 

„W takiej sytuacji ważna jest właściwa opieka medyczna. Pacjent oprócz tego, że musi być właściwie leczony, musi mieć świadomość tego, że jest właściwie leczony, że została wprowadzona profilaktyka wtórna udaru, że zostało włączone leczenie objawowe, które nie nasila powikłań chociażby takich jak spastyczność i że to leczenie jest monitorowane przez lekarz, a w razie wystąpienia objawów ubocznych będzie zmienione” – uważa dr n. med.

Tomasz Berkowicz, ordynator Oddziału Neurologicznego i Udarowego Miejskiego Centrum Medycznego im. dra Karola Jonschera w Łodzi.

Niezbędne jest prowadzenie rehabilitacji poudarowej, która pozwoli choremu odzyskać utraconą sprawność. Uzupełnieniem tych działań powinno być wsparcie psychologiczne, motywująca psychoedukacja i w razie potrzeby - wsparcie socjalne.

Gdy stan psychiczny pacjenta po udarze nie poprawia się konieczne może okazać się włączenie farmakoterapii. Lekami pierwszego wyboru w tej populacji są selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI).  Wybór konkretnego preparatu zależy od podstawowego rozpoznania i objawów, potencjalnych działań niepożądanych oraz interakcji z innymi lekami. W przypadku uzyskania dobrej odpowiedzi na leczenie należy kontynuować je przynajmniej 12 miesięcy - nieco dłużej niż w leczeniu depresji z innych przyczyn. 

„Nie odraczajmy w czasie leczenie przeciwdepresyjnego u pacjentów po udarze, jest ono pomocne nie tylko w łagodzeniu depresji, ale przynosi także korzyści neurologiczne i dla rokowania długoterminowego” – podkreśla dr Tomasz Berkowicz.
 

Zmotywuj pacjenta do leczenia

Warto znaleźć czas na spokojną rozmowę z takim pacjentem, bo od niej może zależeć skuteczność leczenia. Nie wystarczy bowiem powiedzieć: proszę brać te leki, trzeba przekonać chorego, że ich branie ma sens, pomóc znaleźć mu motywację do leczenia – przekonuje specjalista.

„Kiedyś do mojego gabinetu pewna pani przyprowadziła swojego męża, profesora uniwersyteckiego w dziedzinie humanistycznej. Minęło kilka miesięcy od udaru, a on nie odzyskał poziomu funkcjonowania sprzed choroby, miał poważne trudności w relacji z żoną i osobami bliskimi. Żona opowiadała, że całymi dniami siedzi bezczynnie, nie odzywa się, nic nie robi, złości się bez powodu, mówi o sobie złe rzeczy. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać, pacjent zaczął mówić, że się do niczego nie nadaje, że czuje się bezwartościowy. Uważał, że jego życie się skończyło, że jest bezużyteczny dla społeczeństwa. Był zdruzgotany. Najpierw nie chciał brać leków, ale kiedy udało mi się go do tego przekonać, wkrótce zaczął czuć się lepiej, mówił, że nie odczuwa już takiego smutku, przestał być drażliwy, a nawet zaczął pracować – jak kiedyś pisał teksty dla uczelni, co prawda w mniejszym wymiarze, ale to dało mu poczucie przydatności i celu. Znowu czuł się potrzebny” – opowiada lekarz.